Już w tę środę, 13 maja, gdyńska Arka rozegra przełożony przed tygodniem mecz 31. kolejki Ekstraklasy. Jej rywalem będzie Górnik Zabrze, a więc drużyna, która sezon 2025/2026 może z pewnością zaliczyć do udanych. Zabrzanie klasyfikują się bowiem na wysokim miejscu w tabeli ligowej, a na starcie trwającego miesiąca sięgnęli po swój 7. Puchar Polski. Trofeum to powróciło w ręce środowych gości Arki po 54 latach. Sam Górnik zgromadził do tej pory 49 oczek i w końcowej fazie rundy celuje w powiększenie dorobku punktowego. Z kolei żółto-niebiescy, walczący o pozostanie w elicie, nie znajdują się niestety w optymalnym położeniu, o czym świadczy okupowana przez nich przedostatnia lokata. Pojutrze muszą zrobić wszystko, żeby byt ekstraklasowy był w zasięgu. Przed Arką najpewniej najważniejszy mecz tego sezonu.

Po spotkaniu z Lechem Poznań Arkę czeka następny trudny sprawdzian. Pierwszy nie został oblany, gdyż Arkowcy wrócili z Wielkopolski z jednym punktem. Plan minimum więc wykonano. Podopieczni Dariusza Banasika cierpliwie oczekiwali na swoje sytuacje, których nie zabrakło. Gdynianie, upatrujący szanse na trafienia w kontratakach czy stałych fragmentach, udowodnili, że są w stanie w tej lidze nawiązać rywalizację z każdym zespołem. Pamiętajmy też o tym, że na finiszu rywalizacji z "Kolejorzem" Arka za sprawą groźnych okazji Kike Hermoso i Nazarija Rusyna mogła przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Bijący głową w mur zespół Nielsa Frederiksena tylko raz przebił się przez szczelną defensywę gdynian. Kolejny test, dzierżący tak naprawdę miano egzaminu, wydarzy się w tutaj, w Gdyni. W miejscu, gdzie Arka zebrała aż 29 z 35 zainkasowanych punktów w tej kampanii. O tym, że niełatwo wywieźć stąd choćby wynik remisowy, przekonała się duża część stawki. Dotychczas jedynie Rakowowi Częstochowa oraz Jagiellonii Białystok powiodła się misja zdobycia Olimpijskiej. Wprawdzie Górnikowi Zabrze również, lecz w rozgrywkach pucharowych. Ponad pół roku temu, na etapie 1/16 finału, biało-niebiesko-czerwoni pokonali Arkę na Stadionie Miejskim 2:1. Końcowe minuty regulaminowego czasu zdecydowały wówczas o tryumfie Górnika. Arka, wychodząc na prowadzenie w pierwszych chwilach starcia, ostatecznie nie przytrzymała dogodnego rezultatu. Raptem parę dni później piłkarze KSG powtórnie odnieśli zwycięstwo nad Arką. Jeszcze bardziej okazałe. Niewykluczone, iż po dwóch niepowodzeniach ze śląską drużyną w bieżącej edycji, w głowach naszych zawodników siedzi chęć odwetu. Za rogiem pokazuje się zatem możliwość złapania odpowiedniego rytmu, w postaci przełamania. Gdynianie do bezpiecznego miejsca tracą wciąż kilka punktów, dlatego potencjalna wygrana może okazać się bezcenna.
Z góry wiadomo, że Arka w środku nowego tygodnia otrzyma ciężki do zgryzienia orzech. Osobowość suchego owocu o twardej skorupie przypiszemy Górnikowi, który zdążył już napsuć Arce krwi. Dowodzący "Trójkolorowymi" Michal Gasparik z obecnego składu może czuć ogólne zadowolenie. Jego zawodnicy poprawili punktowy dobytek względem poprzedniego sezonu, ba, zdołali także podnieść PP. Do odzyskania dawnego blasku naszych nadciągających oponentów przyczyniła się większość zestawienia zabrzan. Począwszy od człowieka stojącego między słupkami, kończywszy na ludzi odpowiedzialnych za konstruowanie i przyspieszanie akcji. Młody golkiper "Żaboli", Marcel Łubik, zanotował dotąd 11 czystych kont. W gwoli ścisłości - 8 w lidze, 3 w Pucharze. Kapitalny sezon rozgrywa też Erik Janza. Słoweński lewy defensor, regularnie wybiegający w podstawie, strzelił 3 gole, notując przy tym łącznie 5 asyst. Ponadto liczbowo zaistniał stoper Rafał Janicki. 5 trafień z asystą potwierdziły jego nieocenioną pomoc deklarowaną kolegom z ataku. Sprawdził się zimowy transfer Lukasa Sadilika. Czech, grający na pozycji ofensywnego pomocnika, w barwach Górnika zapisał na razie 3 bramki i taką samą ilość ostatnich podań. Jednym z mózgów środka pola jest Patrik Hellebrand, podobnie jak Sadilik obywatel naszych południowych sąsiadów. 4-krotnie wpisywał się dotychczas na listę strzelców, zapisując dodatkowo 2 asysty. Dobrze w linii pomocy odnajduje się też Jarosław Kubicki, piłkarz z 3 bramkami i 4 asystami na koncie. Najskuteczniejszego snajpera Górników znajdziemy na szpicy. To Sondre Liseth. Norweski napastnik pochwali się 7 zdobyczami bramkowymi. Identycznym dorobkiem dysponował Ousmane Sow. Władze klubu w trakcie styczniowej przerwy od rozgrywek zgodziły się na przeprowadzkę Francuza do Danii. Kwota przenosin wyniosła 3 miliony euro.
O sile zabrzańskiego przodu stanowi też Maksym Khlan. Od kiedy Ukrainiec gra w Górniku, strzelił dla niego 5 goli, dokładając jeszcze 5 końcowych zagrań. W kontekście ważnych ogniw nie pominiemy sprowadzonego w styczniu obrońcy Pawła Bochniewicza, jego konkurenta Josemy, charyzmatycznego Lukasa Podolskiego, bocznego defensora Michala Sacka, ofensywnych pomocników, czyli Lukasa Ambrosa i Michała Rakoczego, czy także skrzydłowego Yvana Ikiego Dimi. Zarząd, wybierając na rynku nazwiska zagraniczne, skupił swą uwagę głównie na Czechów. W Zabrzu ujrzymy ich pięciu. Sam Michal Gasparik preferuje ustawienie 4-3-3. Dariusz Banasik, polegający początkowo na systemie 4-2-3-1, sformatował ostatnio jedenastkę ułożoną według formacji 3-4-3. Ta podołała wyzwaniu i postawiła się mocnemu Lechowi. Do składu po dłuższej przerwie powrócił Dawid Abramowicz. Na drugim wahadle biegał zaś Dominick Zator. Kanadyjczyk, który pod wodzą szkoleniowca Banasika systematycznie stawia się w podstawie. Cieszy bez wątpienia godna pochwały forma Jędrzeja Grobelnego. Przytomna interwencja Jędrka zapobiegła ostatnio utracie gola w pierwszej połowie.
W Arce dominującą narodowością, nie uwzględniając w tym rankingu Polaków, są Hiszpanie - Kike Hermoso, Marc Navarro, Luis Perea oraz Edu Espiau. Zarówno Kike, jak i Edu wystąpili w piątkowym meczu z Lechem Poznań. Hermoso zdobył bramkę, natomiast Luis w 25. minucie pojedynku opuścił boisko z powodu urazu. Ten najprawdopodobniej wykluczy go z gry w najbliższym spotkaniu. Z całą pewnością w środowym meczu udziału nie wezmą Dawid Gojny i Nazarij Rusyn. Wykartkowali się bowiem w miniony piątek. W grę wejdą więc drobne korekty.
Między Arką a Górnikiem doszło do 29 spotkań. 9-krotnie zwycięsko z potyczek wychodziła Arka. Częściej z wygranej cieszyli się zabrzanie, bo 12 razy. W Gdyni jednak żółto-niebiescy potrafili już w przeszłości naszkodzić Górnikowi. Niejednokrotnie schodzili do szatni w pogodnych nastrojach. W XXI wieku sztuka pokonania na swoim stadionie Trójkolorowych gości udała się Arce w 6 meczach.
2005/2006: 3:0, bramki: Krzysztof Majda, Grzegorz Pilch, Andriy Hryschchenko,
2006/2007: 3:0, bramki: Tomasz Mazurkiewicz, Bartosz Karwan, Marcin Wachowicz,
2008/2009: 1:0, bramka: Marcin Wachowicz,
2010/2011: 2:0, bramki: Filip Burkhardt, Tadas Labukas,
2017/2018: 1:0, bramka: Damian Zbozień,
2019/2020: 1:0, bramka: Davit Skhirtladze.
Za każdym razem do zera. Arka umie namieszać. Zwłaszcza u siebie. Pora odbudować Twierdzę w Gdyni. Pierwszy i jakże ważny ku temu krok należy postawić w środę. W rywalizacji z ekipą, która przed kilkoma dniami poległa na własnej murawie z Zagłębiem Lubin 2:0. Dobrze by było powtórzyć wyczyn "Miedziowych". Liczy się po prostu to, by komplet punktów objawił się MZKS-owi.
Pierwszy gwizdek sędziego zabrzmi o godz. 18:00. Pomimo niekorzystnego terminu liczymy na Waszą obecność, Arkowcy! Nasz klub nas potrzebuje. Tym bardziej teraz, gdy grunt pali się pod nogami. Wspólny, głośny śpiew ku chwale Wielkiej Arki może być na wagę złota. Co tu więcej pisać... widzimy się przy Olimpijskiej. Wszyscy na Arkę!
"Wczoraj! Obiecałaś mi na pewno,
że trzy punkty dzisiaj bedą.
Zaufaliśmy Ci!
Wiara! Wiara nasza niezachwiana,
będzie śpiewać aż do rana.
Ty musisz wygrać mecz!
Hej, Arka Gdynia,
ukochana ma drużyna.
Wygrałabyś ten mecz, wygrałabyś!"