Poniżej zamieściliśmy słowa szkoleniowca Arki wypowiedziane podczas pomeczowej konferencji prasowej.

MJ: "Spodziewaliśmy się ciężkiego meczu z dużą liczbą pojedynków. Byliśmy bardzo efektywni. Po strzeleniu pierwszego gola wszystko staje się łatwiejsze. Dzięki temu mogliśmy kontrolować mecz. Nasza obrona spisała się dzisiaj bardzo dobrze. Puszcza próbowała nas presować i w drugiej połowie wykazywała się intensywnością, ale ostatecznie nie znalazła drogi do siatki

Trener otrzymał pytanie na temat przedwczesnego zejścia Serafina Szoty, którego w drugiej połowie zastąpił Javi Dominguez
- Nie lubię zmieniać zawodników z linii obrony, bo to trudne jest także dla zmiennika, który wchodzi i musi wpasować się do sytuacji meczowej. Serafin miał wówczas żółtą kartkę, a przeciwnik grał bardzo bezpośrednio. Wolałem nie ryzykować, trzymając go dłużej na boisku. Postanowiłem wprowadzić Javiego, aby ten zdobył doświadczenie i zanotował pierwsze minuty. Sezon jest długi i niewykluczone, że Javi będzie nam potrzebny. Głównym powodem zmiany był żółty kartonik Serafina - powiedział 42-latek.

Po chwili Czech wyjaśnił, dlaczego Bartłomiej Pawłowski znów zasiadł na ławce rezerwowych: Mam duży szacunek dla Bartka. To ciężki moment dla niego, bo po raz kolejny nie podniósł się z ławki. Mogłem go posłać na murawę, ale zdecydowałem, że dam szansę młodemu zawodnikowi Piotrowi Krefftowi. To była dobra okazja do postawienia na Piotra. W momencie debiutu Piotra wynik był korzystny. Później musiałem wybrać między Elianem Demiroviciem a Bartkiem Pawłowskim. Wiem na co stać Bartka i że mogę na niego liczyć. Zawodnik w kolejnym meczu może dostać szansę i zostać naszym bohaterem.

- (...) Dwa dni przed meczem poświęciliśmy troszkę więcej czasu na stałe fragmenty. Przeprowadziliśmy analizę, starając się znaleźć rozwiązania. Dzisiaj byliśmy mocni i skuteczni w tej materii. Nie tylko gol Serafina Szoty o tym mówi. Stwarzaliśmy zagrożenie również w innych sytuacjach. To była nasza broń. Aby te stałe fragmenty wykreować, trzeba być skutecznym w grze. To ważne, żeby znaleźć balans.

Kilku zawodników złapało już po dwie żółte kartki, które grożą karną pauzą: Rozegraliśmy dotąd cztery mecze, z czego w trzech zaprezentowaliśmy się z dobrej strony, z odpowiednią agresją. Znacznie lepiej jest grać na własnym stadionie przed swoją publicznością. Ta publiczność popycha zespół we właściwą stronę i pomaga utrzymać drużynę na duchu. Puszcza wymieniła dzisiaj sporo długich podań, na które Arka należycie reagowała. Często wygrywaliśmy te pojedynki i zbieraliśmy długie piłki. Tworzyliśmy również kontrataki i sytuacje bramkowe. Nie chcemy prowokować fauli na własnej połowie, aby nie ułatwiać oponentom dostępu do bramki. W kontekście tych żółtych kartek piłkarze muszą zachować większą ostrożność i świadomość swoich czynów. Nie każda sytuacja wymaga takiej agresji, by łapać żółty kartonik. Czasami nie mamy także wpływu na decyzje sędziowskie

Mieliśmy plan na ten mecz, jak złamać pressing rywala. Jednym z rozwiązań była rotacja Macieja Ambrosiewicza z lewej strony – szedł on na szerokość, dzięki czemu Dawid Gojny mógł ustawić się nieco wyżej. Z drugiej strony wyglądało to podobnie w przypadku współpracy Dominika Kuna i Konrada Gruszkowskiego. W niektórych momentach rzeczywiście mogliśmy lepiej operować piłką, zwłaszcza przy budowaniu akcji od bramki. Zdarza się tak, że kiedy prowadzi się 3:0, upraszcza się grę, czekając na kontrataki rywala. Po części wynik determinował to, co działo się w drugiej odsłonie

Czy Arka jest gotowa na pojedynki z najbardziej wymagającymi przeciwnikami w lidze
- Tak, jesteśmy gotowi i potrzebujemy do rywalizacji dobrych drużyn. To istotne dla rozwoju naszych zawodników. Pragniemy wyzwań. W takich meczach musimy pokazywać naszą jakość. Oczywiście, czasem może zdarzyć się przegrana, ale na pewno nie w takim stylu, jaki był widoczny w Skierniewicach - mówił trener.

- Filip Waluś rozegrał bardzo udane spotkanie, podobnie jak Michał Milewski czy Kuba Solecki w starciu ze Stalą. Mamy warianty, w których Filip gra na skrzydle, a Bartłomiej Pawłowski na „dziesiątce” - kontynuował opiekun gdynian.

Marek Jarolim spodziewa się długo wyczekiwanego rzutu karnego dla Arki?
- To duża rzecz, żeby dostać tego karnego (śmiech). W okresie przygotowawczym, w sparingu z Olimpią Grudziądz, podyktowano dla nas jedenastkę, którą wykorzystaliśmy. Zobaczymy, co wydarzy się w przyszłości, ale jeżeli mamy zdobywać bramki bez rzutów karnych, to również będziemy szczęśliwi z tego tytułu - ocenił Pan Marek.

Życzymy powodzenia w Legnicy!